Drzewo w kulturze

„Uwierz mi, że niejednokrotnie więcej znajdziesz w lasach niż w księgach. Drzewa i kamienie pouczą cię o tym czego nie usłyszysz od mistrzów”

Bernard z Clairvaux

Drzewa towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów. Mocno zakorzeniły się w wierzeniach ludowych wielu narodów. Utożsamiane często z boską obecnością, były przedmiotem czci, najpierw poświęcone różnym bogom bądź nimfom, później zaś niektórym świętym chrześcijańskim.

Drzewa od najdawniejszych czasów wprawiały ludzi w podziw, były elementem łączącym naturę z kulturą, symbolizowały czasami kontakt między królestwem niebieskim, światem ziemskim oraz królestwem zmarłych. Święte drzewa spotyka się – po części istniejące realnie, po części w sferze mitów i symboli – w prawie wszystkich dawnych kulturach. Wśród drzew można spotkać takie, które żyją dłużej niż niejedna kultura, religia, ideologia. Ich długowieczność pozwala uważać je za żyjących wiecznie świadków czasów mitycznych.

We wszystkich kulturach poszukiwano analogii między drzewami a istotą ludzką. Korzenie odpowiadały głowie, gałęzie członkom, pień korpusowi, liście i owoce drzewa – ludzkim myślom i czynom. Pod sękatymi pniami, które przeżyły niejedno pokolenie, ludzie uświadamiali sobie krótkotrwałość własnego życia. Z owoców drzew czerpali siłę życiową. W liściach i korzeniach szukali lekarstw na choroby.

Drzewa były szczególnie ważne dla ludów żyjących na pobrzeżach pustyń lub wędrujących po stepach. Dawały osłonę i cień strudzonym wędrowcom oraz ogień rozpraszający strachy i mroki, były symbolem życia. W cieniu drzew składano ofiary i wysłuchiwano wyroczni. W ten sposób okolice rosnących drzew stawały się miejscami świętymi, a drzewo symbolem samego bóstwa.

Dla ludzi starożytnych drzewo było zawsze przeżyciem teofanii, przybliżało do bóstwa, było obrazem kosmosu, symbolem życia, dlatego otaczano je czcią, modlono się do niego. Wiele bóstw starożytnych cywilizacji utożsamiano z drzewami. Każdy bóg miał swoje drzewo: Herakles – topolę, Pan – sosnę, Wenus – mirt i drzewo różane, Jowisz – dąb. Bogowie rodzili się z pni drzew, ukazywali w ich gałęziach. Z drzewa akacjowego wyszedł Horus, Re wyłonił się z sykomory, inny bóg z tamaryszku. „Panią sykomory” zwano boginię Hathor. Ozyrys urodził się pod drzewem Kesbet, Apollo i Artemida zrodzeni zostali pod drzewem palmowym.

Drzewo w kulturze ludowej

Drzewa zajmowały szczególne miejsce w kulturze ludowej. Wiązało się to z bardzo rozbudowanym i bogatym zespołem wierzeń, a także ze swoistym ich uzewnętrznieniem w licznych praktykach obrzędowych, leczniczych, magicznych i w życiu codziennym.

Człowiek przez całe swoje życie był otoczony drzewami, miał zawsze je w zasięgu swojej ręki, więc nic dziwnego, że drzewa znalazły swoje miejsce nie tylko w wierzeniach i praktykach magicznych, ale i w twórczości ludowej: w pieśniach, dumach, zagadkach, przysłowiach, legendach, bajkach, podaniach, opowieściach ludowych.

Jak świat długi i szeroki wszyscy wierzą, że gdzieś istnieje drzewo, które korzeniami sięga piekła, koroną nieba i stanowi uniwersum świata. Zapewnia to, o czym marzą wszyscy ludzie: nieśmiertelność, płodność, wieczną miłość.

Drzewa łączyły się z potocznym widzeniem natury. Przeciętny mieszkaniec wsi dostrzegał kilka poziomów taksonomicznych w polu leksykalnym drzewa. Wyróżniał drzewa liściaste i iglaste, męskie (dąb, buk, jawor), żeńskie (lipa, brzoza, wierzba, osika), dobre oraz mocne, złe i słabe. Figowiec obdarzano konotacjami żeńskimi, palmę daktylową i latorośl – męskimi. Czy zatem do Ewy należał figowiec, jak do wielu kobiecych postaci w innych i starszych kulturach?

W świadomości ludowej istniały również drzewa przeklęte (wierzba, osika) i błogosławione (lipa, leszczyna, brzoza), wiązało się to z przeświadczeniem o dobroczynnym lub szkodliwym działaniu drzew na człowieka spowodowanym ich kontaktem z sacrum, a także na podstawie łączonych z poszczególnymi drzewami wierzeń.

W tekstach folklorystycznych znajdują się wzmianki o składaniu ofiar w pobliżu drzew (dębu, brzozy, lipy) i wznoszenia modłów. W ludowych opowieściach drzewa występują jako lokalizator różnego rodzaju istot nadprzyrodzonych. Pod brzozą lub leszczyną, osiką chłop widzi Matkę Boską z Panem Jezusem, pod brzozą lub leszczyną ukrywa się Święta Rodzina w czasie ucieczki przed Herodem.

Z koncepcją drzewa kosmicznego jako osi, dzięki której człowiek może nawiązać kontakt z niebem, łączy się przekonanie o objawieniach Matki Boskiej i świętych na drzewach, najczęściej na dębie, sośnie i lipie. Z licznymi objawieniami na drzewach łączy się zwyczaj zawieszania kapliczek, co sakralizuje tę przestrzeń i stanowi znak wydarzeń, które rozegrały się w ich pobliżu.

Drzewo w kulturze ludowej jest traktowane jako swoisty partner człowieka, widziany często na jego wzór i podobieństwo. W folklorze występuje dość często wątek o usychaniu drzew, kiedy ginie człowiek. Drzewo daje ludziom nadzieję nieśmiertelności. Sądzi się, że za jego pomocą człowiek może nawiązać kontakt ze światem boskim, co czyni drzewo centralnym punktem rytuałów.
Drzewa łączono z narodzinami dzieci. Świadczy o tym obyczaj rozłupywania młodych drzew i kładzenia tam niemowląt. Po ceremonii drzewo związywano łykiem, a jego zrastanie z biegiem lat postrzegano jako szczęśliwy znak, ponieważ zostało nierozerwalnie złączone z losem młodego człowieka i „fundowało” mu przez całe życie siłę i energię. Nowonarodzonym dzieciom sadzono drzewo i na drzewie genealogicznym zaznaczano jego przynależność do rodziny.

W północno-amerykańskim plemieniu Siuksów, jak również wśród Buszmenów i Hottentotów z południowo-zachodniej Afryki, para chcąca się pobrać celebruje najpierw zaręczyny pod drzewem. Zazwyczaj do tej ceremonii wybiera się drzewo z licznymi owocami, aby małżonkowie również byli płodni.

Wyjątkowe traktowanie drzew w kulturze ludowej ma związek z wierzeniami o pochodzeniu człowieka. W wierzeniach Skandynawów pierwszy mężczyzna (Ask) wywodzi się z jesionu, pierwsza kobieta (Embola) z wiązu. W podaniach celtyckich mężczyzna pochodzi z olchy, kobieta z wiązu górskiego.

Częstym motywem ludowych opowieści jest przekształcenie się zabitego człowieka w drzewo lub inną roślinę. Opowiadanie santalskie podaje, że siedmiu braci zabija siostrę, aby ją pożreć, jedynie najmłodszy nie może tego zrobić i przypadający mu kawałek ciała siostry zakopuje w ziemi. Po pewnym czasie w tym miejscu wyrasta drzewo bambusowe. Któregoś dnia przychodzi człowiek i zamierza ściąć drzewo, aby zrobić z niego skrzypce. Wtedy słyszy głos: „Zaczekaj, nie ścinaj tak wysoko, ścinaj niżej!”. Uderzył siekierą u korzenia i znów słyszy głos: „Nie tak nisko, ścinaj wyżej!”. Wreszcie ściął drzewo i zrobił z niego skrzypce, które cudownie grały, gdyż w ich wnętrzu znajdowała się dziewczyna, która pewnego razu wyszła ze skrzypiec i poślubiła grajka.

Ten motyw często powtarza się w ludowych podaniach. Według indyjskiego opowiadania z Pendżabu zamordowana małżonka zamienia się w lilię, z której wyrasta mięta, a następnie piękne pnącze. W Dekanie, innej prowincji Indii, znana jest opowieść o zazdrosnej królowej, która topi młodą dziewczynę. Potem w tym miejscu wyrasta słonecznik, a następnie z jego popiołu drzewo mango.

Największym uznaniem cieszyły się u Słowian dęby, lipy, klony, jesiony i wiązy. Otaczano je ochroną i przypisywano im moce lecznicze. Modły u dawnych Słowian odprawiano najczęściej w świętych gajach, w pobliżu zdrowych źródeł i czczonych drzew. W słowiańskich gajach nie tylko odprawiano rytuały, święta i sądy, pod drzewami prowadzono narady, spotkania, składano obietnice, przysięgi, leczono chorych, gdyż wierzono w uzdrawiające właściwości drzew. Słowianie okazywali szacunek świętym drzewom, ale szanowali również zwyczajne drzewa i lasy, gdyż dostarczały im pożywienia, budulca i opału. W świętych gajach nie wolno było rąbać drzew, rwać kwiatów, łowić ptactwa, jako że uchodziły za mieszkania bogów. Obok każdego chramu z reguły rosły święte drzewa. Aż do XI stulecia, póki cerkiew tego nie zakazała, wyobrażenia świętych drzew często widniały w latopisach.

Szczególnie czczono drzewa, w które uderzył piorun, gdyż uważano, że są naładowane podwójną lub potrójną porcją ognia. Gdy Indianie Thompson chcieli podpalić domy swych nieprzyjaciół, używali strzał zrobionych z drzewa uderzonego przez piorun albo przyczepiali do strzał drzazgi takiego drzewa1.

 

1J.G. Frazer, Złota gałąź, s.504